Blog

Leczenie stomatologiczne w ramach NFZ. Udogodnienie czy pułapka? (cz. 1)

Leczenie stomatologiczne w ramach NFZ. Udogodnienie czy pułapka? (cz. 1)


„Zgodnie z przepisami prawa obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają m.in. pracownicy, osoby prowadzące działalność gospodarczą, dzieci, studenci, uczniowie, emeryci, renciści oraz bezrobotni.” (Zapis pochodzi ze strony internetowej Ministerstwa Zdrowia – http://www.mz.gov.pl).


Zatem czy się na to zgadzamy czy nie, naszym obowiązkiem, bądź obowiązkiem naszego pracodawcy jest odprowadzenie odpowiednio liczonej tzw. składki zdrowotnej na  konto ZUS. Dzięki temu nabywamy prawo do świadczeń opieki zdrowotnej obejmujących szeroki wachlarz usług medycznych, w tym usług stomatologicznych, zupełnie bezpłatnie. Niestety ta „szeroka” gama świadczeń medycznych, nie obejmuje dużej liczby istotnych, najcześciej nowoczesnych metod leczenia wielu rodzaju schorzeń.

W tym artykule skupimy się oczywiście na stomatologii. Z dwóch powodów. Po pierwsze: na tym znamy się najlepiej . Po drugie: to właśnie w dziedzinie stomatologii dokonał się w ostatnich dwudziestu latach jeden z największych przełomów w zakresie metod leczenia.


Niestety system opieki zdrowotnej w naszym kraju nie wygląda najlepiej. Na miano odkrywcy oczywiście nie zasługujemy. Każdy obywatel doskonale zdaje sobie z tego sprawę, i każdy przynajmniej raz doświadczył nieprzyjemności związanych z „efektywnym” działaniem krajowej opieki zdrowotnej. Rząd nie przekazuje na ten cel zbyt dużych środków pieniężnych. Trudno się z tym pogodzić mając na uwadze fakt, że co miesiąc odpływa do ZUS z tytułu składki zdrowotnej ok. 9 % naszego wynagrodzenia. Jednak nie zapominajmy, że w ramach tej składki, mamy uzyskać możliwość leczenia w poradniach, szpitalach, mieć szansę na zakup tańszych leków oraz dostęp do zaopatrzenia medycznego czy też bardziej lub mniej skomplikowanych zabiegów i operacji chirurgicznych.


Z bardzo ograniczonym budżetem, utrzymać cały ten system choć w minimalnej sprawności jest zapewne niezwykle trudno. Zatem jak w całym tym rozgardiaszu być na bieżąco z nowoczesnym leczeniem stomatologicznym? I skąd na to wziąć pieniądze? Tym niech zajmą się politycy, a my skupmy się na faktach.

Prawda jest taka, że leczenie stomatologiczne w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w naszym kraju jest limitowane do granic możliwości. O ile nie było to bardzo widoczne 20 - 30 lat temu, tak teraz, kiedy dziedzina stomatologii dokonała niewiarygodnej metamorfozy, mamy do czynienia z poważnym problemem. Nie bójmy się powiedzieć, że zakres usług finansowanych z ramienia NFZ nie zasługuje nawet na miano leczenia. To właściwie tylko wykonywanie świadczeń. Świadczeń z góry ustalonych i ograniczonych, zatem niemożliwych do indywidualnego dopasowania względem potrzeb pacjenta.


Przyjrzyjmy się w pierwszej kolejności diagnostyce. NFZ refunduje jednemu pacjentowi zaledwie 2 zdjęcia RTG małoobrazkowe na rok. Jest to zdjęcie dedykowane jednemu zębowi. Do samego leczenia kanałowego potrzebne są przynajmniej 2-3 zdjęcia, jeśli ma to być leczenie dokładne i skuteczne. A co z pozostałymi zębami, które w danym roku też wymagają leczenia? Niestety musimy poczekać do roku kolejnego, aby móc bezpłatnie wykonać zdjęcie RTG...

Bardzo ważnym elementem diagnostyki jest także zdjęcie pantomograficzne RTG, przedstawiające stan całego uzębienia. Tego typu zdjęcie jest standardem w gabinetach prywatnych – wykonywane z reguły raz do roku. Przekazuje niezbędne informacje lekarzowi i stanowi podstawę diagnostyki w dzisiejszych czasach! Niestety nam w ramach NFZ takie zdjęcie nie przysługuje.


W leczeniu zachowawczym refundowane wypełnienia to chemoutwardzalne kompozyty, które już w latach 90-tych były uznawane za materiały starej generacji. Owe kompozyty posiadają skurcz w czasię wiązania (kurczą się w czasie utwardzania) przez co pozostają nieszczelne. W następstwie, na łączeniu kompozytu z zębem powstaje szczelina, której efektem staje się próchnica (tzw. próchnica wtórna). Do tego szybko się przebarwiają. Ale to i tak luksus, na który mogą sobie pozwolić tylko zęby przednie, ponieważ dla zębów bocznych przewidziany jest w ramach NFZ amalgamat (srebrne lub szare wypełnienie), będący skrajnie toksyczny dla organizmu z powodu zawartości rtęci. Na domiar złego wypełnienie amalgamatowe zwiększa z czasem swoją objętość i często doprowadza do rozerwania korony zęba od środka – wówczas korona pęka na pół. Zdarza się, że w takiej sytuacji zęba nie da się już uratować.


Tego typu pułapek w zestawie świadczeń refundowanych jest znacznie więcej. Leczenie kanałowe, zabiegi profilaktyczne, ortodoncja – i w tych obszarach czyhają na nas spore ograniczenia. Ale o tym w drugiej części artykułu.


W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies.